13/12/2022
Najgorsze ryby na świątecznym stole.
W święta wyjątkowo chętnie sięgamy po ryby. To ukłon w stronę tradycji, a w dodatku ryby to samo zdrowie. Ale czy na pewno? Dietetycy zdradzają, których gatunków ryb na swoim stole, by nie zaserwowali oraz tłumaczą, jakie grzechy popełniamy najczęściej.
1) Karp
Karp zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe: omega-3 i omega-6, a do tego witaminy B1, B6, B12 oraz PP. Badanie opublikowanie w "JAMA Internal Medicine" dowodzi, że dzięki kwasom tłuszczowym spożywanie ryb wiąże się z mniejszym ryzykiem wystąpienia kolejnego zdarzenia takiego jak zawał serca lub udar mózgu. Czy można więc powiedzieć, że karp to polski król świątecznego stołu?
- Do jedzenia ryb podejdźmy świadomie – w święta czujemy się rozgrzeszeni, jedząc karpia. A przecież poza białkiem niewiele ma składników, za które cenimy ryby, jest dosyć tłusty i kaloryczny. W rzeczywistości niewiele też w nim kwasów omega-3 – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie dietetyk Kinga Głaszewska.
2) Panga
Coraz rzadziej wybieramy ją w sklepach, choć jeszcze niedawno szturmem wdarła się na polskie stoły. Nic dziwnego, jest smaczna, mięsista i bez ości, a przy tym bardzo tania. W hodowli żyje jednak w tragicznych warunkach – najczęściej ryby są stłoczone w niewielkich zbiornikach, co wymaga podawania im antybiotyków, by zmniejszyć ryzyko zakażeń. Mimo to niektóre badania wskazują, że nawet 70 proc. pangi trafiającej na rynek europejski może być skażona drobnoustrojami.
- To nie ryba, ale twór genetyczny, stworzony na potrzeby szerokiego rynku konsumpcyjnego. Odpowiednio się ją karmi, podając hormony wzrostu, tak by w krótkim czasie uzyskała odpowiedni gabaryt – dodaje w rozmowie z WP abcZdrowie dietetyk mgr Agnieszka Piskała-Topczewska z Nutritionlab.
3) Łosoś
- Uwaga na łososia, zwłaszcza że chętnie sięgamy po ryby, które mają intensywny, różowy kolor. Tymczasem dziki łosoś północnoatlantycki ma beżowy kolor mięsa i jeśli możemy, to właśnie po takiego łososia sięgajmy, jeśli nie – darujmy sobie tę rybę w ogóle – radzi mgr Piskała-Topczewska.
Dodatkowo, choć również zawiera kwasy tłuszczowe omega-3, to ten hodowlany jest źródłem przede wszystkim omega-6. Stosunek omega-6 do omega-3 w łososiu hodowlanym wynosi 14:1, a w dzikim – 3:1. To oznacza, że jedząc łososia z hodowli, dostarczamy nawet czternastokrotnie więcej kwasów omega-6 niż omega-3. Wszystko przez soję, składnik paszy, jaką hodowcy karmią ryby.
Nadmiar kwasów omega-6 ma działanie prozapalne, tym samym zwiększając m.in. ryzyko chorób serca, zespołu metabolicznego, cukrzycy typu 2., niektórych nowotworów czy chorób neurodegeneracyjnych.
- Łosoś to bardzo dobry wybór, lecz nie taki, który pochodzi z hodowli. Może zawierać metale ciężkie i toksyny, więc lepiej z niego zrezygnować w święta. Warto zaś wybierać łososia pochodzącego z ekologicznych hodowli lub łososia dziko żyjącego – dodaje w rozmowie z WP abcZdrowie dietetyk, mgr Klaudia Ruszkowska.
4) Tuńczyk
To jedna z ryb, która również może zawierać duże ilości metali ciężkich, podobnie jak miecznik czy makrela królewska. Badania wskazują, że skażenie ryb metylortęcią może niwelować prozdrowotne właściwości ryb.
- Ostatnią kategorią ryb, których lepiej unikać, są ryby, które żyją wiele lat. Np. tuńczyk – aby uzyskać odpowiedni gabaryt, czyli ok. 40-50 kg, musi żyć ok. 20-30 lat. Najczęściej też tuńczyki są poławiane w takich morzach, w których dochodzi do największej liczby różnego rodzaju katastrof statków przewożących ropę do Europy itd. Stężenie kadmu, ołowiu czy cynku są wielokrotnie przekroczone w mięsie niż jakiekolwiek dopuszczalne normy – mówi mgr Piskała-Topczewska.
Jakie są najczęstsze świąteczne grzechy Polaków?
- Karp należy do ryb tłustych. Jak to możliwe, skoro 100 g ma ok. 127 kCal? Wszystko przez to, jak go przygotowujemy, bo na święta Polacy najchętniej karpia smażą, w dodatku w panierce. Głęboki tłuszcz, intensywnie zrumienienie panierki i do tego podanie ryby z ciężkimi tłustymi dodatkami, jak smażone czy pieczone ziemniaki. Duża ilość tłuszczu znajduje się też w rybiej skórze, a wiemy, że amatorów przysmażonej na patelni skóry karpia jest wielu – mówi mgr Ruszkowska.
Na cenzurowanym znalazł się także klasyczny śledzik w oleju, którego bez problemu kupimy niemal w każdym sklepie.
- Jeśli sięgamy po gotowce, to niestety będzie to bardzo tłusta propozycja, a w dodatku prawdopodobnie będzie zawierał mniej zdrowy olej słonecznikowy, pośledniej jakości. To bomba kaloryczna, a przy tym nie wiemy, ile taki produkt leży w sklepowej lodówce i jak długo narażony jest na takie czynniki, jak temperatura czy światło, mające wpływ na wartość odżywczą ryby – dodaje ekspertka.
- Pamiętajmy, że śledzie są też bogatym źródłem soli, więc osoby z nadciśnieniem i innymi chorobami układu krążenia, z problemem obrzęków i zaburzeniami pracy nerek powinny zachować ostrożność. Z uwagi na to, że śledź jest tłustą rybą, również zalecam ostrożność osobom z problemem hipercholesterolemii czy dyslipidemii. Dla nich kwasy tłuszczowe omega-3 są również zbawienne, ale w tym przypadku szczególnie trzeba uważać na sposób podania śledzia i ewentualne dodatki do niego – dodaje.
Opracowała Karolina Rozmus, dziennikarka Wirtualnej Polski
W święta wyjątkowo chętnie sięgamy po ryby. To ukłon w stronę tradycji, a w dodatku ryby to samo zdrowie. Ale czy na pewno? Dietetycy zdradzają, których gatunków...