12/06/2026
❤️
Wracam sobie znad morza, gdzie przez tydzień relaksacyjnie zbierałem bursztynki, patrzę, a tu cyk- reklama mojej książki na stronie Empiku :]
A skoro spędziłem nad nią rok czasu, to też zareklamuję:
Oto i ona. Pierwsza, jedyna i być może ostatnia tych rozmiarów publikacja o szeroko rozumianym petbiznesie. Na pewno pierwsza i na pewno jedyna, a czy ostatnia, to trochę zależy od Was.
Jakoś koło roku temu zaproponowano mi napisanie książki na temat mechanizmów i przepisów dotyczących zwierząt. No i na temat niektórych organizacji zajmujących się ich ochroną, co oczywiste. I ja wtedy powiedziałem "jasne, żaden problem". I jeszcze pomyślałem "w sumie jak usiądę w piątek, to do poniedziałku wszystko będzie gotowe".
Jak się okazało, to tak nie działa. Zamiast jednego weekendu spędziłem nad tym wiele, wiele tygodni. Samo pisanie szło całkiem nieźle, ale zrobiłem dość spory błąd techniczny, i np. cytowałem z pamięci słowa różnych aktywistów, żeby później dowiedzieć się, że każdy cytat musi mieć odpowiednie źródło. I weź tu szukaj co jakaś działaczka powiedziała 7 lat wcześniej.
Ostatecznie wszystko się udało, za co chcę podziękować dwójce niesamowitych redaktorów, którzy trzymali pieczę nad tym, żeby całość była udokumentowana, posiadała te wszystkie odnośniki, kwity i nie tylko. Nawet bardziej muszę podziękować ludziom, których przez rok nękałem wiadomościami typu "ej, znajdź mi zażalenie na postanowienie prokuratury z października 2019, bo miałem i gdzieś mi zniknęło". Bez ich pomocy byłby co najwyżej post w Internecie, nie książka.
Może to jedynie moje wrażenie, ale social media mają spory wpływ na umiejętność pisania. Lata maksymalnego streszczania wypowiedzi, próby mieszczenia się w limitach znaków czy zawierania tezy, argumentacji i wniosków końcowych już w samym nagłówku sprawiają, że później ciężko przestawić się na jakkolwiek głębszą formę. Ale mam nadzieję, że to udało się, i to w całkiem przystępnej formie.
Sama książka opisuje schematy i niespójne przepisy sterujące środowiskiem polskiej ochrony zwierząt- od tej ciemnej strony. Nie brakuje w niej przykładów opartych na faktycznych wydarzeniach, historii konkretnych ludzi i zwierząt, oraz organizacji, które w swoich założeniach miały je chronić. Tylko w trakcie działalności troszkę te zamierzenia im się pomieszały. Ale nie będę spoilerował. Kto ma ochotę, ten przeczyta.
Link do strony Empiku zostawiam w komentarzu. Przy czym jeśli ktoś chciałby zrobić z tego prezent dla betonowych kibiców tych- jak to ładnie jest nazywane- "kontrowersyjnych organizacji", to niekoniecznie spodoba im się. Choć byłoby super, gdyby właśnie oni przeczytali...