DżOrDż

DżOrDż Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od DżOrDż, Sklep spożywczy, Warsaw.

❤️
12/06/2026

❤️

Wracam sobie znad morza, gdzie przez tydzień relaksacyjnie zbierałem bursztynki, patrzę, a tu cyk- reklama mojej książki na stronie Empiku :]

A skoro spędziłem nad nią rok czasu, to też zareklamuję:

Oto i ona. Pierwsza, jedyna i być może ostatnia tych rozmiarów publikacja o szeroko rozumianym petbiznesie. Na pewno pierwsza i na pewno jedyna, a czy ostatnia, to trochę zależy od Was.

Jakoś koło roku temu zaproponowano mi napisanie książki na temat mechanizmów i przepisów dotyczących zwierząt. No i na temat niektórych organizacji zajmujących się ich ochroną, co oczywiste. I ja wtedy powiedziałem "jasne, żaden problem". I jeszcze pomyślałem "w sumie jak usiądę w piątek, to do poniedziałku wszystko będzie gotowe".

Jak się okazało, to tak nie działa. Zamiast jednego weekendu spędziłem nad tym wiele, wiele tygodni. Samo pisanie szło całkiem nieźle, ale zrobiłem dość spory błąd techniczny, i np. cytowałem z pamięci słowa różnych aktywistów, żeby później dowiedzieć się, że każdy cytat musi mieć odpowiednie źródło. I weź tu szukaj co jakaś działaczka powiedziała 7 lat wcześniej.

Ostatecznie wszystko się udało, za co chcę podziękować dwójce niesamowitych redaktorów, którzy trzymali pieczę nad tym, żeby całość była udokumentowana, posiadała te wszystkie odnośniki, kwity i nie tylko. Nawet bardziej muszę podziękować ludziom, których przez rok nękałem wiadomościami typu "ej, znajdź mi zażalenie na postanowienie prokuratury z października 2019, bo miałem i gdzieś mi zniknęło". Bez ich pomocy byłby co najwyżej post w Internecie, nie książka.

Może to jedynie moje wrażenie, ale social media mają spory wpływ na umiejętność pisania. Lata maksymalnego streszczania wypowiedzi, próby mieszczenia się w limitach znaków czy zawierania tezy, argumentacji i wniosków końcowych już w samym nagłówku sprawiają, że później ciężko przestawić się na jakkolwiek głębszą formę. Ale mam nadzieję, że to udało się, i to w całkiem przystępnej formie.

Sama książka opisuje schematy i niespójne przepisy sterujące środowiskiem polskiej ochrony zwierząt- od tej ciemnej strony. Nie brakuje w niej przykładów opartych na faktycznych wydarzeniach, historii konkretnych ludzi i zwierząt, oraz organizacji, które w swoich założeniach miały je chronić. Tylko w trakcie działalności troszkę te zamierzenia im się pomieszały. Ale nie będę spoilerował. Kto ma ochotę, ten przeczyta.

Link do strony Empiku zostawiam w komentarzu. Przy czym jeśli ktoś chciałby zrobić z tego prezent dla betonowych kibiców tych- jak to ładnie jest nazywane- "kontrowersyjnych organizacji", to niekoniecznie spodoba im się. Choć byłoby super, gdyby właśnie oni przeczytali...

02/06/2026

Hej, Becia! Prezydent podpisał ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), słyszałaś juź czy dalej kołyszesz się na łódeczce? To kiedy czarna wstążka w profilowym? 🤣

Przed nami jeszcze 2-letnie vacatio legis i budowa ogólnopolskiej bazy w tym czasie, która umożliwi rejestrację oznakowanych psów i kotów.

Również obejmie nas 3-letni okres przejściowy - z brakiem kar za brak rejestracji zwierzęcia.

Psy i koty oznakowane oraz zarejestrowane przed wejściem ustawy w życie będzie można bezpłatnie wpisać do nowego rejestru.

Obowiązek znakowania i rejestracji obejmie wszystkie psy oraz koty właścicielskie.Przepisy nie obejmują kotów wolno żyjących ani kotów wolnobytujących na gospodarstwach rolnych. Gminy będą jednak mogły uwzględniać ich znakowanie w ramach programów opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt.

To tyle z newsów zawidzianych i Wam, Drodzy Milusińscy, przytoczonych ... a tyle darcia szat było 😁

Czy to są interwencje czy może włamania?
31/05/2026

Czy to są interwencje czy może włamania?

Dobra, to skoro Grażyny z Karuny mamy odhaczone, to może warto potrząsnąć workiem z Andżelikami z DIOZ-u. Poziom w sumie zbliżony, różnią się głównie wiekiem. Za to poziom sekciarskiego zacięcia mają dokładnie taki sam. Niech sobie zrobią przerwę w wymyślaniu nowych wzorów malowania paznokci, czy co tam zwykle robią.

---

Kochani, pokażcie mi jeden kraj na świecie, w którym aktywista wchodzi komuś do domu przez okno i zabiera psa. Nie do żadnego schroniska, fermy czy innego centrum eksperymentów nad zwierzętami, ale do czyjegoś prywatnego domu. Bez udziału jakichkolwiek służb, bez żadnego zezwolenia ani nakazu.

Nawet nie chce mi się tego sprawdzać, ale mam wrażenie, że taki kraj nie istnieje. No poza Polską oczywiście. I najłatwiej za taki stan rzeczy byłoby winić samych aktywistów, te wszystkie DIOZ-y i inne twory powstałe na ich podobieństwo, ale spróbujmy nieco inaczej.

1. Halo, Kapitan Państwo! Ty normalny jesteś, czy niezbyt? Skapitulowałeś w temacie zwierząt, oddałeś swoje wszystkie kompetencje sektorowi pozarządowemu, a teraz nie potrafisz nawet- dla przykładu- ukrócić najbardziej szemranych aktywistów? Ile lat to już trwa?

Pomiędzy pierwszym, a trzecim zdjęciem poniżej, minęło kilka lat. Na pierwszym widać wynoszenie psów przez okno. Ponoć miały być zagłodzone- właścicielka tłumaczyła, że niewiele wcześniej zatruły się i powoli dochodziły do siebie- pod okiem weterynarza. Ale nikt jej nie zapytał o zdanie, bo zwierzęta zniknęły pod jej nieobecność. Do dziś nie znaleziono podstaw, żeby chociaż zarzuty jej postawić, a co dopiero mówić o wyroku. To chyba czyni całą akcję niezbyt legalną, prawda?

Na drugim zdjęciu jest wejście do domu jakiegoś psiego tresera. Na miejscu zastano psa w (o zgrozo) klatce kennelowej. Nie udało się go zabrać, bo na miejscu pojawiło się więcej osób, a sam treser chwilę później pokazywał nagrania z radosnym i zadbanym psiakiem. No to takie pytanie: czy skoro psu nic nie groziło, to włamanie było choćby namiastką przestępstwa, czy takie "społeczne kontrole z wejściem przez okno" są zgodne z prawem?

No i trzecie zdjęcie jest z teraz. I jak zawsze w takiej sytuacji jesteśmy zdani na strzępy informacji ze strony DIOZ-u. Pewnie po roku, dwóch lub więcej, okaże się, że historia była nieco inna niż ta przedstawiana. Ale wtedy nie będzie to już nikogo obchodzić. Tak więc...

2. Halo, Prokuratura Okręgowa w Świdnicy! Ja wiem, że macie sporo roboty i dużo medialnych spraw, nawet związanych ze zwierzętami, ale ten cyrk trwa już z 10 lat. Znacie takie powiedzenie jak "bezkarność rozzuchwala"? No to tutaj ma właśnie ono zastosowanie. W niespotykanej nigdzie na świecie skali. A mowa o gościu, który ogolił sobie łeb na potrzeby udawania nowotworu i unikania rozpraw sądowych, a nie Pablo Escobarze.

3. Dzień dobry dolnośląska policja! Ile było już spraw, gdzie oskarżani przez DIOZ ludzie okazywali się- z punktu widzenia prawa- całkowicie niewinni? Tak z setkę, czy więcej? Ile zwierząt bezpodstawnie zabranych komuś w takim razie odzyskaliście? Nie szukajcie w papierach, bo było ich dokładnie... zero. Większość zdechła, lub "uciekła anonimowej wolontariuszce podczas spaceru".

4. A ci politycy, którzy przynajmniej raz w tygodniu wycierają sobie buzie frazesami o praworządności, to właściwie śpią, czy co robią? A nie, czekaj. Oni zapraszają pseudo-aktywistów do sejmu, aby pokornie wysłuchać ich gorzkich żali i wspólnie pomyśleć jak tu zrobić, żeby byli jeszcze bardziej bezkarni. Tak jakby większa bezkarność była w ogóle, technicznie i fizycznie, możliwa.

Nadziei na zmianę nie ma. Może czas pogodzić się z tym, że każdy, kto przebierze się w sztuczny mundur, ma prawo- legalnie i bez żadnego ryzyka poniesienia odpowiedzialności karnej- wejść do naszych domów i mieszkań, zabrać psa lub kota, i więcej go nie zobaczymy. Stracimy poczucie bezpieczeństwa a wieloletni przyjaciel najpewniej zdechnie gdzieś w "przytulisku".

Tylko nie wiem, czy godzenie się z tym przystoi jakkolwiek rozumnej jednostce.

---

Strona 'czarnej listy' to największe archiwum aktywistycznych przekrętów w Internecie. Można ją wesprzeć symboliczną kawą, o tutaj:

https://suppi.pl/czarnalistapro

Ale i nie trzeba tego robić, bo wkurzanie odrobiną faktów tych metaforycznych Grażyn i Andżeli z sekty takiej, czy innej, to w sumie sama przyjemność. I obowiązek. Ogółem powinno to zostać wpisane do Konstytucji.

22/05/2026



Ojacie, ale się naczytałem o sobie. Dopiero znalazłem chwilę, żeby spokojnie usiąść i przestudiować sobie tę fontannę intelektu na stronie szefowej Fundacji Karuna. No i, delikatnie ujmując, podoba mi się. Można powiedzieć, że cała wataha internetowych Grażyn zaśliniła swoje monitory na samą myśl o mojej skromnej osobie.

Oczywiście cały festiwal nienawiści odbył się pod banderą braku zgody na hejt, więc wszystko jest ok. Grażyny są usprawiedliwione. Poza tym one bardzo kochają zwierzęta, więc mają prawo używać dowolnych inwektyw. Takie jest prawo natury. Oraz Facebooka.

Trochę mniej podoba mi się z kolei, że Pani Krupianik zwyczajnie kłamie na mój temat. Sugeruje, że moje poglądy są zależne od tego, kto mi zapłaci. Że niby dostaję jakieś pieniądze i wtedy coś piszę na wskazany temat. Chciałbym, żeby tak było, ale niestety Karuna sobie to zwyczajnie zmyśliła.

Przez 10 lat nie napisałem ani jednego posta, który miałby jakieś "sponsorowanie", czy "zlecenie". Kilka razy proponowano mi to, nie zgodziłem się ani razu. Jeden raz zdarzyło mi się zredagować pismo procesowe, za które otrzymałem pieniądze. Z tego co wiem odniosło skutek. Kilka razy widziałem, że po napisaniu czegoś osoby bezpośrednio zainteresowane wpłaciły przez serwis kawowy jakiś napiwek. Przy czym mówimy tu o kwotach rzędu 50 złotych, o które w żaden sposób nie zabiegałem.

Powstaje zatem pytanie: dlaczego Beata kłamie?

Otóż Beata poświęciła ostatnie miesiące na torpedowanie projektu KROPIK. Najpierw wymyśliła sobie, że jakaś tajemna grupa wpływów będzie miała monopol na dostarczanie chipów. Innym razem wmawiała ludziom, że wygenerowany przez AI plakat na temat nieistniejącego "systemu ATOS" może spokojnie zastąpić cały system znakowania zwierząt. Nawet wielki, ogólnopolski, potężny protest organizowała.

I co? No właśnie. I g***o.

Beata nie przekonała sejmu ani senatu. Na większości komisji sejmowych zarówno ona, jak i jej poplecznicy, byli traktowani niczym ten wąsaty wuj na weselu, który przed południem zrobił flaszkę, a wyprosić się go już nie da. Co gorsza (dla Beaty) nie przekonała również większości organizacji ochrony zwierząt, które w liczbie ponad setki podpisały się pod apelem o wprowadzenie obowiązkowego znakowania zwierząt.

A teraz jesteśmy w tak zwanym dniu dzisiejszym. W przededniu decyzji Prezydenta o tym, czy dołączymy do grona cywilizowanych państw i zaczniemy- krok po kroku- porządkować sytuację ze zwierzętami w Polsce, czy może nie. Czy może będziemy musieli zaczekać kolejne dwa, cztery, albo piętnaście lat. I tym razem, co czyni sytuację wyjątkową, prawie nikt nie protestuje. Środowiska rolnicze, związane z łowiectwem, z samorządami wiejskimi, z ochroną zwierząt- nikt nie ma problemu z proponowaną ustawą. No poza Beatą i jej akolitami...

I stąd jej złość, którą trzeba było na kimś skupić. Nawet trochę to rozumiem. Tak się nagadać, tak naprodukować tych materiałów, a później dowiedzieć się, że ani przez chwilę nikt tego nie traktował poważnie. To musi boleć. Tak samo jak mnie trochę boli, że w tej unikatowej sytuacji muszę być po tej samej stronie, co niekoniecznie lubiane przeze mnie organizacje. No ale jakoś przeżyję. Prawda nie leży po środku, prawda leży tam, gdzie leży.

W tym wypadku prawda jest taka, że nigdy nie było alternatywy dla państwowej bazy chipów. Te wszystkie bajki o jakimś scalaniu prywatnych baz, które nawet nie zawierają numerów PESEL, czy programowaniu czegoś na podstawie bzdur wyplutych przez AI, to były kłamstwa. I miały na celu utrzymać bieżący, patologiczny stan. Żeby garstka petbiznesmenów mogła zarobić.

Dziwnym trafem znakujemy świnie, krowy i inne kozy, a o znakowanie psów musimy się kłócić z Beatą i armią internetowych hejterek.

Trzymam kciuki za podpisanie projektu przez Prezydenta. Oby lobbyści nie znaleźli kanału do przekonywania go do swoich racji. I oby żadne polityczne niuanse nie wpłynęły na decyzję, która powinna być całkowicie ponad polityką. Bo zwierzęta są ponad-polityczne, pamiętacie?

---

A gdyby ktoś chciał, to może symboliczną kawę zostawić w moim serwisie kawowym. Żeby pseudo-aktywiści wyli jeszcze bardziej, żeby raz na jakiś czas ktoś mógł im przemycić odrobinę zdrowego rozsądku. Od lat żyją ze zwierząt, a mają czelność mieć pretensję, że strona 'czarnej listy' dostaje raz w miesiącu stówę czy dwie. Tutaj link:

https://suppi.pl/czarnalistapro

Publikacja pierwszej (i zapewne ostatniej) książki o petbiznesie, jak się właśnie dowiedziałem, będzie przed wakacjami. Jeżeli ktoś prowadzi jakąś stronę, kanał, czy inną redakcję, która branżowo może być zainteresowana tym tematem, niech się odezwie. Mam kilka egzemplarzy promocyjnych.

Znów się Beacie za dużo wypiło 😞.
19/05/2026

Znów się Beacie za dużo wypiło 😞.

Jeśli ktoś nie śledził ostatnich wynaturzeń czołowej lobbystki petbiznesu, małe streszczenie. Szło to, mniej więcej, tak:

18.05 - godzina 12.

Beata ogłasza, że KROPIK popiera podła 'czarna lista'. I że to jest jakiś układ mafijny powiązany z 'mięsnym lobby'. Na pytania o jakieś dowody potwierdzające ten dziwny zarzut nie potrafi odpowiedzieć, ale hejt leje się strumieniami a wyzwiska można liczyć w setkach. W końcu szefowa Karuny dość jasno wskazała kto jest wrogiem, a przy okazji zwolennikiem projektu, który ona zwalcza.

18.05 - godzina 18.

Beata ogłasza, że nie ma jej zgody na hejt. To nic, że chwilę wcześniej sama go wywołała jakimiś bzdurnymi oskarżeniami. Beata jest na tak wysokim moralnie poziomie, że ona się sprzeciwia mowie nienawiści i w ogóle apeuje o używanie argumentów. Nawet jeśli sama argumentu nie zauważyłaby, choćby jej na twarzy usiadł. No ale wiadomo, 'lobby mięsne', które KROPIK popiera, zasłużyło sobie.

18.05 - godzina 22.

W Internecie zaczynają się pojawiać głosy poparcia dla projektu, ze strony organizacji ochrony zwierząt. Według publikowanych wpisów takich organizacji ma być ponad setka. Cała narracja Beaty o układach mafijnych, lobby i tak dalej, sypie się jak domek z kart. Jeszcze chwilę temu wciskała ludziom kit o jakimś tajemniczym układzie, niczym z Archiwum X, a teraz albo musi uznać, że większość środowiska ochrony zwierząt jest takowym, albo zrobić to, co powinna zrobić już wiele lat temu. Zamknąć buzię.

Co wybierze Beata? Tego jeszcze nie wiemy. Doświadczenie podpowiada jednak, że lobbyści nie potrafią milczeć. Nawet, gdy sami się kompromitują, to chwilę później wykonują podwójne salto z telemarkiem, łączą kropki innym kolorem flamastra, i wychodzi, że mieli rację.

Tymczasem zwierzęta w Polsce potrzebują obowiązkowego znakowania. Bez względu na to co myśli jakaś Beata, jakieś zaprzyjaźnione z nią firemki oraz wianuszek wiekowych pań, które pomiędzy teoriami o porwaniu Posła Litewki przez kosmitów knują jak tu zinfiltrować polski parlament. Albo przynajmniej 'czarną listę'.

09/05/2026

Jestem pod wrażeniem jak szybko i sprawnie niektórym przyszło wykorzystanie śmierci Posła Litewki do własnych celów. Nie, żeby nie można było się tego spodziewać, ale i tak jest to na swój sposób niesamowite. Ja zabieram się kilka dni do napisania kilku zdań, zmuszam się do przemilczenia wielu spraw, a inni w kilka chwil potrafią wejść w środek bardzo trudnych tematów. I to z cynicznym uśmiechem.

Marsz ku pamięci zmarłego organizował DIOZ. Ten sam DIOZ, który niewiele wcześniej szczuł swoich fanów na zmarłego. Ten sam, wobec których zmarły słał jakieś interwencje poselskie do ministerstwa sprawiedliwości sugerujące, że ich działalność to- delikatnie ujmując- przekręt. Spośród setek faktycznych współpracowników czy kolegów, palmę pierwszeństwa wzięli akurat ci, przed którymi Poseł Litewka ostrzegał.

Ale to nie koniec. Bo przecież za chwilę będziemy mieli ogólnopolski protest, gdzie pomiędzy różnymi sloganami ludzie będą wyrażali swój sprzeciw wobec projektu znakowania zwierząt. Jak zapowiada jedna z twórczyń, to również forma uhonorowania tragicznie zmarłego, bo w końcu 9 maja to dzień jego urodzin. A że Poseł Litewka popierał ten projekt? Oj tam, oj tam. Taka mała nieścisłość w narracji.

---

Jest taki gość, który jeździ po Polsce pociągami z jakąś kaczką, gęsią czy innym ptasim zwierzyńcem. Moim zdaniem jest to zwyczajnie głupie. Jak już masz kaczkę towarzyszącą, to sobie z nią siedź w ogródku, a nie w PKP. Ale jednocześnie gość od tak dawna to robi, że jest częścią krajobrazu. Same zwierzęta zdają się być nadal te same, więc chyba nic poważnego im się nie dzieje.

Jest też Pani Aktywistka, która "głosem adwokatki" z pozycji autorytetu totalnego, mówi co jest dobre, a co złe. No i wyszło jej, że gość od ptasich podróży jest zły. Że to jakaś menażeria objazdowa i męczenie zwierząt. Czy ma rację? No może i ma. Czy publiczne ganienie- przy użyciu strony o sporych zasięgach- gościa, który gada z jakąś nurogęsią, ma sens? Można polemizować.

Szczególnie, że niewiele później okazało się, że Pani z Fundacji Viva troszkę przejechała się po Pani Adwokatce. Wygarnęła jej, że w sumie to ona gówzik robi. I nawet na te ich komisje nie przychodzi. I o-mój-boże ależ piekło się rozpętało. Pani Adwokatka od tych bolesnych słów aż zaniemogła i musiała iść na L4. Wszyscy celebryci spod sztandaru Zielonego Cyrku musieli jej wysyłać słowa wsparcia i otuchy. Bo ktoś napisał jej kilka słów. Dobrze, że nie nazwał jej działalności menażerią objazdową.

---

Ogółem mam pewien problem z tymi zielonymi influencerami. Uważam ich za ludzi pozbawionych elementarnej empatii. Bo kiedy niedźwiedź zabija kobietę- czyjąś matkę, żonę czy babcię, albo kiedy dzik rozszarpuje psa- czyjegoś wieloletniego przyjaciela i pupila, to wypadałoby zamknąć mbuzię, zamiast tych drwin. Że kobieta mogła nie wchodzić do lasu na kilometr od zabudowań, bo to przecież już środek puszczy. Albo, że z psem to można było nie iść obok jakiejś kępy trawy w Warszawie, czy innej Gdyni. Na szczęście nie muszę się nimi zajmować, bo jestem tu od organizacji typowo zwierzęcych.

A te właśnie, w pewnej części, próbują zablokować bardzo potrzebny krok polskiej ochrony zwierząt- czyli znakowanie psów i kotów. Ustawa KROPIK została przyjęta przez Sejm i Senat. Brakuje tylko podpisu Prezydenta. Jeżeli ustawę zawetuje, to będziemy mieli kolejne kilka lat myślenia o niej. To da nam łącznie 30 lat dyskutowania. I nikt zdaje się nie pamiętać, że od dawna robimy dokładnie to samo. I zawsze kiedy jesteśmy blisko jakiegoś rozwiązania, to przychodzą oni... pseudo-aktywiści.

Kiedy około roku 2000 w Sejmie dyskutowano o znakowaniu zwierząt, to ostatecznie wyszło, że a na co, a po co to komu, bo przecież psy mają tatuaże a pieniądze lepiej inwestować w schroniska. Kiedy około roku 2020 podejmowano ten sam temat, to też nastąpiło jakieś oburzenie, że przecież trzeba zamontować kamery w schroniskach, i zakazać karmienia psów UPPZ kat. 3 (które to znajduje się w dosłownie każdej puszce psiej karmy). I dzisiaj dzieje się to samo- niby wszyscy chcą, aby zwierzęta były oznakowane, ale nie tak oznakowane, inaczej oznakowane, więc zacznijmy od nowa.

---

Albo właśnie nie zaczynajmy od nowa. Nie torpedujmy czegoś o co chyba wszyscy tutaj walczą (lub udają, że walczą) od wielu lat. Przecież to wcale nie blokuje wszystkich innych pomysłów: powszechnej sterylizacji, uprawnień aktywistów, nadzoru nad schroniskami, wymagań dla hodowli, transportu zwierząt i tak dalej. Profesjonalna, urzędowa baza oznakowanych psów i (nie wiedzieć po co) kotów może tylko w tym pomóc. Ćwierć wieku gadania powinno wystarczyć najbardziej rozmownym uczestnikom tej debaty publicznej.

Tak, że ten. Ja na żaden protest się nie wybieram, bo jego organizatorzy pośród słusznych postulatów umieścili takie tragicznie oszukańcze i lobbystyczne- na potrzeby umacniania petbiznesu. Zostanę w domu i napiję się kawy. Gdyby ktoś chciał (nie namawiam- każdy ma ważniejsze wydatki) symboliczną kawę postawić, to można o tutaj:

https://suppi.pl/czarnalistapro

A później zobaczymy co postanowi Prezydent. I niech ten 2026 się już uspokoi trochę. Tutaj wręcz potrzebny jest sezon ogórkowy: bez dramatów i bez tragedii. Limit mamy wykorzystany do 2050.

27/04/2026

Wszyscy mówią o tej fantastycznej akcji, gdzie jakiś młody człowiek zebrał ogromną kwotę pieniędzy dla chorujących na nowotwory. Zapraszał różnych znanych ludzi, a niektórzy z nich nawet golili sobie głowy- na znak solidarności.

Nikt za to nie pamięta o naszym Konradzie, który przecież wyprzedził swoje czasy. Też ogolił sobie głowę. I nawet powiedział, że ma raka. Wtedy miał to być "nowotwór głowy i szyi". Tyle, że wcale go nie było.

I też zachęcał do wpłat pieniędzy. Tyle, że dla siebie. Tzn. dla swojej organizacji, która później przesyła pieniądze do firmy jego partnera. Czyli w praktyce dla siebie.

Konrad to prawdziwy wizjoner. Nie bez powodu trzyma swoje własne zdjęcie w koronie jako tapetę telefonu. Nie bez powodu dla uhonorowania śp. Posła Litewki to siebie pokazywał na pierwszym planie- w odcieniach szarości.

No i nie bez powodu za każdym razem, gdy ktoś ma wątpliwości co do działania DIOZ-u, to Konrad podnosi larum, że to atak na wszystkie organizacje ochrony zwierząt w Polsce. Ba, na całą ideę działalności pro-zwierzęcej!

A skoro gość czuje się ważniejszy niż wszystko co dzieje się wokół, to skromnie przypominamy jego "nowotwór" i ogolony z tej okazji łeb. Nie ma za co.

27/04/2026

Spróbuję wyjaśnić kilka dezinformacji, jakie pojawiały się w ostatnim czasie w temacie projektu znakowania zwierząt. Bez większej przyjemności, bo to nie moja robota, w zasadzie to z pewnym obrzydzeniem, bo wiem, że za chwilę przybiegnie tu stado internetowych aktywistek rzucać obelgami, ale niech stracę.

Niemal od początku procedowania projektu KROPIK pojawiają się głosy pełne oburzenia. Napędzają je w kółko te same osoby i to z tylko sobie znanych powodów. Można wierzyć, że chodzi im o dobro zwierząt, można też wierzyć, że zwyczajnie siedzą w czyjejś kieszeni- nie ma to żadnego znaczenia.

Najpierw im wyszło, że cały projekt to jakiś spisek. Że istnieje jakaś jedna firma (farm-cośtam), która będzie dostarczała chipy i to ona właśnie robi skok na kasę. A w rzeczywistości jedyny wymóg co do chipów to spełnianie standardów ISO. Czyli takie absolutne minimum. Lekarze weterynarii mogą zamawiać te chipy u kogo tylko chcą.

Później stwierdziły, że zamiast państwowej bazy powinno być wiele prywatnych baz danych. Bo jak powszechnie wiadomo te państwowe, pokroju mObywatela, to są niepewne, ale taka firemka z jakiejś wsi, która opiera się o najtańsze w Polsce serwery, to na pewno zagwarantuje bezpieczeństwo.

Kiedy i ten pomysł został odrzucony, to zaczęto mówić o połączeniu różnych baz. Że niby można dane z np. Safe Animal połączyć z bazą KROPIK. Ponoć byłoby to technicznie bardzo trudne, może wręcz niemożliwe, ale tutaj chyba jeszcze jedna przeszkoda się pojawia. Otóż baza KROPIK ma być oparta o numer PESEL. A te prywatne bazy peseli nie posiadają.

Co tam jeszcze? Aha. Chipowanie nie ogranicza bezdomności- powtarzają jak mantrę różne starsze panie, które mają za dużo czasu na siedzenie przy Internecie. I to jest prawda. Tylko właściwie co z tego? Od 20 lat wszyscy apelują o powszechny obowiązek znakowania zwierząt, ale dziś, kiedy de facto leży na stole taki pomysł, to już go nie chcemy?

Ponoć KROPIK jest za drogi, bo może kosztować 130 milionów złotych. Absurdalna kwota, aż ciężko sobie tyle zer wyobrazić! Tyle, że mowa jest o 10-ciu latach działalności. Dla porównania obecnie Safe Animal dysponuje rocznie budżetem ok. 10 milionów złotych. Czyli w skali dekady wyjdzie... nie wiem, proszę sobie to jakoś przeliczyć.

Ponoć KROPIK jest za drogi, bo właściciel psa musiałby zapłacić (maksymalnie!) 50 złotych za jego dożywotnią rejestrację. Jednocześnie to samo w Safe Animal kosztuje 399 złotych i już nikomu to nie przeszkadza. Chwilę wcześniej próbowano narzucić ludziom budowę kojców wielkości kawalerek i też nikt się kosztami nie przejmował. No ale 50 złotych to ponoć finansowy dramat.

No i dalej slogany, slogany i jeszcze raz slogany. "Chip to nie antykoncepcja"- no pewnie, że nie. Ale przydaje się, prawda? "Za takie pieniądze można wykastrować dużo kotów!" Bo można. A można i przeznaczyć je na psychiatrię dziecięcą, która jest ważniejsza od kotów. Albo na czołgi. Ktoś chce dalej grać w slogany? Bo ja też potrafię.

---

Moim- całkowicie prywatnym i subiektywnym- zdaniem, jeżeli już pojawiło się światełko w tunelu, że możemy dołączyć do cywilizowanego świata i zacząć znakować zwierzęta, to należy z tej okazji skorzystać. Następna będzie pewnie za jakieś 3-4 lata. A ten cały proces trwa już, lekko licząc, ćwierć wieku.

Nie ma możliwości, żeby ktoś przekonał mnie do podania moich danych firmie Safe Animal. Już wystarczy, że szef tego jeździ do DIOZ-u robić sobie selfie- to mi absolutnie wystarcza, żeby nie martwić się (czyt. mieć w nosie) jego finansową przyszłość. Nie wierzę też w bezpieczeństwo moich danych w tego typu prywatnych bazach.

No i na koniec: nie łudźmy się. Znakowanie zwierząt to nie jest magiczne zaklęcie. Nikt nie zacznie nagle chodzić po domach i sprawdzać czytnikiem, który Burek ma chipa. To jest jedynie krok we właściwym kierunku. Podjęcie próby jakiejkolwiek kontroli populacji zwierząt towarzyszących. Nic więcej.

Wiecie na co z kolei może to mieć faktyczny wpływ? Na Petbiznes. Na podmioty masowo utrzymujące zwierzęta, masowo wprowadzające je do obrotu handlowego, na wszystkie te obecnie wyjęte spod wszelkiej kontroli miejsca. Na pseudo-hodowle, pato-schroniska oraz szemrane organizacje.

Bo jak Pan Józek z Pierdkowic nie zachipuje Burka, to dostanie 14 dni na pójście z nim do weterynarza. I jakoś te 50 złotych wyciągnie spod podłogi. Jeżeli z kolei ktoś produkuje kilkaset szczeniaków rocznie, przywozi, rozwozi i rozdaje setki psów, to będzie miał problem. Bo w końcu będzie można urzędowo sprawdzić co się dzieje z tymi zwierzętami. A tego Petbiznes się boi...

---

I tak, to powyżej to moja forma poparcia dla rządowego projektu. W końcu jestem influencerem w tej patologicznej mikroskali. Jak na złość nikt za to nie płaci, więc tutaj można wesprzeć symboliczną kawą:

https://suppi.pl/czarnalistapro

PS: bardzo cieszy mnie, że tym razem politycy, jak przynajmniej może się wydawać, nie dają się nabierać na te histeryczne krzyki i zakłamywanie rzeczywistości. Nawet taka Posłanka Tracz powinna już chyba zauważać o co w tym wszystkim chodzi. Mały sukces. Może ta edukacja jednak nie idzie całkowicie w las...

Adres

Warsaw
00-950

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy DżOrDż umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria