04/04/2023
Nie mam problemów ze snem. Kładę głowę na poduszkę i już mnie nie ma. Zasypiam bardzo szybko, ale często zdarza mi się, że w nocy mój mózg przepracowuje informacje z gabinetu.
Zdarza mi się, że około godziny 3:00 w nocy budzę się i przez głowę przebiega mi myśl dotycząca terapii dla konkretnego pacjenta.
Jest to w ogóle przeze mnie nie zamierzone, ale muszę powiedzieć, że mi to nie przeszkadza. Moja podświadomość pracuje za mnie, ponieważ mam wtedy genialne pomysły.
Dzisiaj w nocy obudziła mnie myśl o dziesięcioletnim pacjencie z białaczką, który odrzucił przeszczep.
Jedyne leczenie jakie chłopcu obecnie zaproponowano, to co półroczna kontrola stanu zdrowia. Rodzice są przerażeni, szczególnie matka a chłopczyk na wizycie zawsze intensywnie wpatruje się w moje oczy.
Moje serce jest wtedy pokrojone w plasterki. Tym bardziej, że mam trochę związane ręce, choćby tym, że mieszkają daleko.
Jadą do mnie około 3 godzin. I niewiele mogę pomóc terapiami, które musieliby wziąć w gabinecie.
Przyszli do mnie, ponieważ chłopczyk miał powiększone wszystkie węzły chłonne nic na to nie pomagało. W trakcie diagnostyki okazało się, że dziecko ma ogromną alergię na pyłki.
Po 8 tygodniach moich zaleceń wszystkie węzły chłonne się zmniejszyły i są obecnie prawidłowe.
Gdy robiłam diagnostykę stanu krwi okazało się, że główną przyczyną problemów zdrowotnych i podejrzewam odrzuceniem przeszczepu, była stymulacja układu immunologicznego wirusem, jaki znalazłam we krwi. W dodatku jest to wirus onkogenny.
Z powodu alergii i ryzyka wznowy mam bardzo okrojone możliwości likwidacji wirusa i nie mogę również chłopczyka odczulać.
Dzisiaj w nocy przeszła mi przez myśl terapia dla niego. Dziwne jest to, że z tym chłopczykiem widziałam się 2 tygodnie temu, a pomysł na terapię przyszedł dzisiaj w nocy.
Marsz alergiczny o którym się mało mówi między innymi doprowadza do rozwoju chorób nowotworowych albo z autoagresji, albo wstrząsu anafilaktycznego.
W Polsce jest 8 mln ludzi jest zdiagnozowanych na nieżyt nosa, a 4 mln ma astmę. Mało tego, astma według lekarzy nie ma podłoża alergicznego.
Leczenie tych ludzi jest tylko objawowe, nic nie wiedzą na temat marszu alergicznego.
Będę organizowała webinar za 2 tygodnie na temat leczenia pyłkowicy, czy astmy.
Nie daję rady przyjmować nowych ludzi, może w wyjątkowych sytuacjach, ale chcę szkolić wszystkich na webianarach.
Tych 12 milionów ludzi zdiagnozowanych na astmę czy nieżyt nosa, to potencjalni pacjenci oddziałów onkologicznych, reumatologicznych, psychiatrycznych i naprawdę nie żartuję.
Czy system, to kiedyś wytrzyma? Dlaczego tak mało mówi się o profilaktyce chorób przewlekłych.
Mam do Was prośbę, udostępnijcie ten post, gdzie się da. Walczmy o edukacje coraz szerszej liczby osób.
Nie ważne, że wielu z nich i tak będzie chciało leczyć się objawowo, ale damy im wybór.
Co Wy na to? Czy to ma sens? Czu udostępnianie postu, ma sens?